wtorek, 12 kwietnia 2016



Why am I writing this?
I guess I just really don’t wanna wake up sad again. Do you know that feeling when you really don’t wanna be with somebody anymore? It’s been your choice and you are really disappointed. Disappointment is the worst, you’re not giving up, you’re not even willing to.
When you’re with someone not to wake up to the empty bed and all you get when you wake up is cold sheets after he leaves, it’s not what you signed up for.
When you’re with someone to get rid of this everlasting feeling of loneliness, but at the end of the day he sits behind this huge piece of furniture, always busy, it is not what you signed up for.
When he cannot recognize the struggle you have with every step, every look into the mirror or every try to fall asleep… you did not sign up for this either.
When you look for a free soul and find a slave of textbooks that he needs to even tell him how to shit properly, it is not what you signed up for. It is fucking not.
He looks up textbooks for sex that he never wants to have with you. Because you are ugly, you are a fat, dumb bitch, just as he called you the last time you fought.
He has real trouble recognizing. Maybe if the life was binary, if he could write himself a program or two or ten, in case 9 of those did not work out, if he could use a machine to recognize the hurt he causes on daily basis. Maybe that’s when he would not dare to remind you the last time you fought, the last time you hit him. That is right, you hit him already many times. How did this happen? How is he such a creature that makes you do it?
You, who cries when a dog dies in TV series.
You, who cries when a child dies in TV series.
You, who cries when dies…
You ,who cries…
You are both weak and strong. It is confusing. Can you blame him for not recognizing which one you are when you are both? Can you blame a personification of Sylvia Plath’s black shoe? Funny how the last time he got on your nerves, he got hit with a black shoe of yours. Honestly, you love it. You feel no regret, even though he cannot forgive you that. Whenever he calls that back, at the back of your head there is this big Cheshire’s cat smile you’d have if you ever get to hit him with a black shoe again. You remind Cheshire’s cat a lot. You both are fat and weird. This is what he lets you believe.
Do you even have anyone to talk to? Besides him nobody knows your problems and that is confusing. It is both good and bad. Good because “a relationship involves a huge dose of crap trust”. Bad because he uses that, just like anyone. He hits your greatest fears. Of your fights, you get it all: the bruises, the scars and the emotional hurt. The most hurt you do to him is pull out his hair…and hit him with a black shoe.
You cannot apologize for that shoe. It is fucking hilarious for you.
You wouldn’t cross a barrier and he wouldn’t lose his life because of you. Why do you let yourself lose yours because of him? Are you blind and deaf? All he makes you feel is worthless. You have real daddy issues, but seriously he shouldn’t of been your “daddy”. He doesn’t even like girls like you. He once said he was never interested into fat girls. He once tried to limit your eating, though until he came you ate healthier than he could ever. Then he once said that you are a fat whore. That you are insane and fat and ugly and all the stuff to hurt you.
He is blindly in love with his junkie mother, whose all stress and cares as he grew up were where to drink and fuck. He has trouble recognizing the one whose stress and cares as he grows old are to be the best she can, though she cannot do a lot.
You are suffering here. Alone with his snoring on your right and all that hatered on the left and all that pain inside surrounded by the dark, with the only light infront of you – this dumb computer light. It is not your savior, it is not the light you should go towards. But it’s the only light you can go towards. Is this the light at the end of the road? The light at the end of disappointment? Is this the final day, the final hour of this crap? Tomorrow is the tenth month you are in this. Can you make it until tomorrow?
I’m really willing to wake him up and tell him. But I don’t really know what and I don’t really know how and I don’t really know just anything. I don’t want it to last and I want it to, but this is not how everything should be. You shouldn’t be ugly and you shouldn’t be fat, you shouldn’t be a whore and you shouldn’t be insane. You shouldn’t have trouble forgiving, but if you really do, then maybe it is not worth it? Maybe your appearance is not worth this whole shit you put it through. Maybe you are not worth needing to prove that you are good enough, because honestly, you are unrecognizably good.

wtorek, 27 maja 2014

ukradłam to z fejsbuków

"Jak żyjesz, Kochana?
Jak żyjesz
wśród coraz zimniejszych ścian
ulatnia się z nich wilgotna 
woń naszych ciał
Czy Ci nie chłodno?
Jak zasypiasz
nie na mojej
piersi
nieopleciona gałęziami
moich rąk, moich nóg
kto poprawi
opadającą rękę – nim zemdleje
Jak wracasz z niespokojnych snów
bez pocałunków, które jeszcze się śnią
a już budzą
każde włókienko Twego ciała
każdą żyłkę
Jak wędrujesz labiryntem głuchych ulic
nie trzymając się mojej ręki
Jak wchodzisz po zmęczonych schodach
Jak żyjesz kochana
beze mnie?
Dlaczego żyjesz?"

Bohdan Urbankowski "Dlaczego"

sobota, 17 maja 2014

16.05.2014

człowiek to człowiek
a wszędzie schroniska walających się po ziemi serc
Dziś w jedno wdepnąłem,
gdy w pośpiechu szedłem po schodach
A na górze ja sprzed lat nastu.
Potępiłem siebie.
A na górze ja po latach nastu.
doświadczyłem człowieczeństwa
...kiedy suka wypchnęła swe szczenię spod kół pędzącego samochodu,doświadczyłem człowieczeństwa.
Kiedy ramię w ramię biegł kot z myszą,
Kiedy kruk z wroną podzielił się chlebem,doświadczyłem człowieczeństwa.
Kiedy dwa łabędzie się objęły...

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

(28.04.2014)


A jeśli jesteś jak ten dom stawiany z karty
-wystarczy para zręcznych rąk

-lub podmuch wiatru.
Niewielkie drgnięcie.


----------------------------------
Zrobiłam dzisiaj takie sobie gówienko,którego baza została moim nowym tłem na fb. czuję się zdolna. problem w tym,że tylko czuję...

co do tytułu wiersza,hm,ciekawe,co powiedzą znajomi,bo ja dokładnie wiem jaki ma mieć tytuł i o co chodzi.

niedziela, 27 kwietnia 2014

Tacenda 27-04-2014

I keep my window open
But your eyes so strongly closed
Tacenda over dead body
Tacenda over us

All that closed
Never opened
Heavy volume of no name
Heavy volume of beauty

At the end
The key lost somewhere
at the beginning of goodbye
in the end of hello
Tacenda over dead body
Heavy volume of whats gone.

sobota, 25 stycznia 2014

(25.01.2014)

Popsuj mój świat.
Niedługo dorosnę,na dźwięk twego imienia ni warga ma nie drgnie
Niedługo odmienią się koleje powierzonego nam losu - tak mówią.
Jak lalka,jak marionetka,a z posłuszności w bunt
przez cienką linię most prowadzi.
Psujesz mój świat,palisz mosty.
Cienka linia na nietrwałym jeziorze zostaje.
Zgliszcza mostu upiornie witają w Depresji.
Wciąga mnie w dół,wypływam,znów w dół...
A jednak,popsułeś mój świat,spaliłeś mosty
utopiłam to wszystko w utopijnej Depresji.
Na brzegu bez i czarne róże,żegnają Cię z nut mojej melodii.

długie rękawy (25.01.2014)

Ja wciąż noszę
moje ukochane długie rękawy.Dzisiaj było tak cholernie zimno.
Miałeś być tu,masz być ze mną.
Długi rękaw tam gdzie ciemność dała swój upływ.

Ja wciąż tęsknię
w moim ukochanym długim rękawie,a życie ucieka mi za ścianą.
Szukam lepszego,trafiam na kamień.
I gdzie teraz to dobro,gdzie teraz ta chwała...

Mówią nam,że dobrze zginąć cierpieniem,
sami wciąż w nas rzucają kamienie,tępiąc niemoralne zachowanie innych.
Tak myślę,tak czekam,
a moje myśli z długiego rękawa wracają pod twój adres.

Wciąż noszę moje ukochane długie rękawy,
przekleństwo,co spadło na mnie ze mnie samej...Tylko dlatego,że zawsze jest tak cholernie zimno.
Miałeś być tu,masz być ze mną.
Pilnuj,ratuj...

sobota, 18 stycznia 2014

Kolejne do topki

Halina Poświatowska - Oczekiwanie
i kolejne dwa wiersze:
Jarosława Borszewicza - Rozmowa z Nieobecną,

oraz Marcina Świetlickiego(zespół świetliki) : Tak,kawiarniany dekadentyzm

A także to:

Dobrze, że jesteś,
bo wczoraj znowu bolało mnie serce,
a ciągle nie mam pomysłu na życie.

Musisz mi pomóc,
bo od szesnastu dni pada deszcz
i życie powoli zaczyna mi się rozmywać.

Miałem iść do dentysty,
ale przybłąkał mi się wiersz o tobie,
no i nie mam go z kim zostawić w domu.

Dobrze, że jesteś,
bo w zeszłym tygodniu „U Fukiera”
śmierć znowu pytała o mnie szatniarza.

Dzwoniłem dzisiaj do ciebie,
ale słuchawka ugryzła mnie w rękę
i pewnie ta rana tak szybko się nie zagoi.

Musisz mi pomóc,
bo jestem zmęczony jak Bóg,
który harował przez tydzień –
i nie stworzył świata…
— Borszewicz

także,Borszewicz jak widać

wtorek, 14 stycznia 2014

Top ileś tam wierszy

Top ileś tam wierszy,te,które po prostu zasługują na uwagę:

  1. Mickiewiczowska "Niepewność"
  2. "Do M." - również Mickiewicza
  3. "Romantyczność" - również Adama
  4. "Białe zeszyty" Osieckiej
  5. "Już tylko się znamy"-Jonasz Kofta
  6. Edward Stachura - Nie rozdziobią nas kruki
  7. Edward Stachura - Anatema na śmierć
  8. Kazimierz Przerwa-Tetmajer - Lubię,kiedy kobieta...
  9. Hymn Juliusza Słowackiego "Smutno Mi,boże"
  10. Konfensata Jacka Podsiadły
  11. Wiersze Różewicza
  12. Jasieński - But w butonierce
  13. Marcin Świetlicki - Anioł Trup
  14. Pawlikowska - Jasnorzewska - miłość
  15. Gałczyński - Rozmowa Liryczna
  16. Szymborska - Nic dwa razy
  17. Maria Peszek - Żwir
  18. Osiecka - Kiedy mnie już nie będzie
  19. Poemat dla zdrajcy K.I Gałczyński
czekam na kolejne ciekawe wiersze,godne uwagi

piątek, 10 stycznia 2014

chyba 9.01.2014

Niech mi nikt nie odbierze sposobu jak Cię posiąść.
Pod twoje nogi zdana skrzynia posażna,zwana inaczej bagażem wspomnień
Czeka,czy dodasz od siebie bolesną pocztówkę i parę krwawych listów,
czy pod dach swój przyjmiesz jako swoje.
Niech nikt inny nie zazna
Takiego przerwania rytmu serca,jak każda minuta,gdy zaszczycasz mnie ciszą.
Ja kocham Cię za tą każdą noc przepłakaną,prześmianą i najzwyczajniej przejebaną.

11.01.2014 (tak wgl to urodziny mojej obecnie chyba-miłostki,sama nie ogarniam)

`Bierz swą szansę,podejmij ryzyko,powiedz mu,co czujesz`

Powiedziałabym Ci co czuję,ale nie.
Czuję "za dużo",skończy się na "za mało",
a zacznie się "za późno".
Ja jestem "za głupia",ty jesteś "za daleko"
ja czekam "za lasem,za łąką i pierdoloną rzeką."
Ja jestem za...................................a Ty przeciw

środa, 18 grudnia 2013

19-12-2013

W nocy nie mogłam spać.
Wiem,że nie zrozumiesz jak bardzo to boli.
Rankiem nie chciałam wstać.
By twarzą w twarz stanąć z tobą niefortunnym przypadkiem.
Czasem się boję,że się rozpłaczę.
Udaję twardą,uciekam,a potem patrzę tęsknym wzrokiem.
Gdy się odwrócisz mego wzroku już tam nie ma,
chcę odejść i uciec w zapomnienie,
samotnie żałować,że przestałam patrzeć.

Chciałabym z Tobą podejmować złe decyzje i zmyślnie planować spontaniczność.
Chciałabym,żebyś w bańce był jedynym powietrzem.
Chciałabym nie chcieć,chciałabym nie czuć nic do Ciebie.
Chciałabym uciec,lecz żal ściska mą rękę i nie pozwala
wykonać kroku w przepaść.
Chciałabym przestać dzielić z Tobą chwilę,a zacząć je przeżywać.
A najbardziej ze wszystkich chciałabym wiedzieć,że wiesz,że to nikt inny niż Ty...
że nikt inny nie grzeje miejsca w moim uśmiechu.

Nie mogłam się skupić na lekcji.
Biała przestrzeń nie rozumie jak bardzo to boli.
Rankiem nie chciałam wstać,
a rysując kreski myślałam o tym,czy w końcu się tobie spodobam
nie wiedząc czemu się rozpłakałam.
Chyba wiem,że nie jestem nią i nieważne jak bardzo tęsknym patrzę wzrokiem
Gdy się odwracasz tak samo szukasz jej.
Chcę uciec i odejść jak najdalej
a podobno w końcu jestem tu gdzie chciałam,gdzie miałam.

Chciałabym byś był jedynym błędem,do którego będę wracać...po każdym dniu zmęczona rzeczywistością.
Chciałabym,żebyś był różnicą między piekłem,a domem.
Chciałabym wiedzieć czy jesteś,bo jesteś;czy jesteś bo chcesz,ale boję się,że to zły pomysł.
Chciałabym,żebyś wiedział;ale jak widać te przemyślenia są owocne w same złe idee.
Wykonałabym krok w przepaść
bo chciałabym zbyt wiele,coś na co nie możesz sobie pozwolić.
A już najbardziej chciałabym wiedzieć czego chcę,czego chcesz,chce-my,dokąd zmierzam,zmierzasz,zmierza-my;jak istnieję,istniejesz i czy istnieje "my"?

czwartek, 12 grudnia 2013

12.12.2013


Tęskniłem,wiesz?
Chciałem Ci tylko powiedzieć "Cześć"
I czemu dzisiaj byłaś taka smutna?
I czemu tak ładnie Ci ze smutkiem?
I czemu tym piękniejszym jest Twój uśmiech?
Ciekawe czy masz mi coś za złe...
Czy twoje "obojętne" jest niewybaczonym,


czy zapomnianym bo było tak nieważne?
Mówisz,że zmieniłaś się,dodajesz,że to nieważne.
Mówisz,że jesteś dojrzała i dodajesz,że to nieważne.
Mówisz,że kogoś nienawidzisz,a potem dodajesz,że to bez znaczenia.
Zaprzeczasz,że będziesz żyła na swoich warunkach...
A może nie domyśliłem się,że miałaś na myśli
że na swoich warunkach nie będziesz żyła?
Czy wszystko dobrze? I czy mogę się odezwać jutro?
Tęskniłem...

niedziela, 10 listopada 2013

...(10.11.2013)

Mów dalej.
Przecież doskonale wiem,co powiesz.
Że to głupie?niedojrzałe?
Że najebane mam w głowie lub też
"poprzewracało mi się w dupie"
Tak mówią mi wszyscy,
I ważniacy w białych kitlach,matka rodzona
I szeroko pojęte w niepojętości ego.
A test mi mówi głęboka depresja.
Jak widać wcale nie zadziwia.
A nadgarstek mi mówi,jedno cięcie
choć jedna linia.I ja czuję
martwość płynącą żyłami,
nie czuję życia.
To boli,cholernie boli się powstrzymywać.
Tak,boli,fizycznie.
A test mi mówi lecz się.
Tabletki dadzą Ci szczęście.
Szeroko pojęte w niepojętości szczęście.
Tylko jak ich użyć by je osiągnąć,
jeśli szczęściem moim jest tłumnie pojętę
w niepojętości nieszczęście...
To boli,tak,kurwa,boli,
pełna emocji pustka.
Ja nie płaczę,ulewa mi się głupota?
Tak,bo jeśli to głupie,to nie płaczę.
I za oknem widzę gdzieś,
I na sobie widzę gdzieś,
I na wargach,i we wierszach,
W umysłach,może sercach
moją ukochaną,szeroko pojętą
w niepojętości depresję.
Szeroko niepojętą w pojętości definicję,
której w żaden znany mi sposób nie wydedukuję.
Bo Ty,nie jesteś moją przyjaciółką depresjo.
Nie jesteś dla mnie nikim,ale ja jestem dla Ciebie
chyba jakaś wyjątkowa...Dziękuję Ci za to,że jesteś
bo chyba tylko Ty mnie pokochałaś taką jaką jestem.
Zimne palce,spocone nadgarstki...

poniedziałek, 4 listopada 2013

... (4.11.2013)

Czemu ja?
Czemu ty?
Czemu tak się zrobiło,że w mojej głowie my,
że dla mnie ty ...
a ja dla ciebie jedną z tysiąca mijanych twarzy
a dla mnie ty tysiącem niespełnionych snów
ja anegdotą której się marzy,
jedną z tysiąca mijanych twarzy
być jedną w tysiącu
niemijaną obojętnie.

wtorek, 22 października 2013

srakiesrakie(22.10.2013)

Poznałam Go,jak kiedyś Ciebie
Dotknęłam Go,jak Ciebie nigdy.
Uśmiechnął się,inaczej niż Ty
Pokochał bardziej,niż kiedykolwiek chciałeś.

(eng:
I met Him,like used to meet you.
Touched Him,like never used to touch you.
He smiled,different than you used to.
And loved me more,than you used to ever want.)

dedicated to J.A.T.

takiesrakie(22.10.2013)

Stare serce do głowy wniosło stare spojrzenie,
Przyniosło na ręce,to stare serce pryzmat seledynowo-bursztynowy,
I teraz smutne jest jej wejrzenie,wizja jej świata bywa ponura
Serce wciąż stare pobija płomieniem,głowa wciąż za mała by zmieścić
wspomnienia i nadzieje;a oczy zbyt wyblakłe by przez nie pojąć
A przeto pozornie nic się nie dzieje,serce tak płonie jak ma
Twarz tak obojętna jak zwykle dla ludzi
A w ramionach tak niepojętna...tęsknota
Czy boleje czy nie boleje ze stoickim na twarzy spokojem
pomija każdy swe zniewolenie w dziwnym XXI wieku.

czwartek, 26 września 2013

Na peronach (jakoś tak 18.09.2013)

Kiedyś był Ktoś.
Potem odszedł.
Znów Ktoś.
I odszedł.
I znów będzie ktoś,
kto odejdzie.
I życie mija w odejściach,
tam gdzie stoisz samotnie na peronach.

W Centrach Handlowych (26.09.2013)

Spacer.Miejski spacer.
Tysiące cierpień i historii.
Ból pozornie zapominany w centrach handlowych.
Teatr lalek zwany miastem.

Droga.Biała droga.
Korytarze Centra.
Tracę czas swój czy zyskuję?
Czy może poszukuję?

Czy poszukuję tego?
Betonowej miłości.
Nic nie boli,gdy nie masz czasu.
A czas jest miejscem ulotności.

Miejski spacer,światła.
Blokowiska,domy,perony.
O godzinie jedenastej odjeżdża pociąg do marzenia.
Za godzinę więc ściągnę maskę.